Zdaniem ministra obrony narodowej odmowa powołania płk. Tomasza Jackowicza na komendanta SOP "wpisuje się w strategię Pałacu Prezydenckiego". - Podpowiadają panu prezydentowi, żeby za wszelką cenę wchodził w konflikt z rządem - stwierdził Kosiniak-Kamysz.
Komendanta Służby Ochrony Państwa powołuje i odwołuje premier w uzgodnieniu z prezydentem na wniosek ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Stanowi tak art. 11 Ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Służbie Ochrony Państwa. Przepis, dzięki któremu głowa państwa dostała prawo decydowania, wszedł w życie podczas rządów PiS. Pałac Prezydencki powołał się na niego i poinformował o braku zgody Karola Nawrockiego, aby nowym komendantem został płk Tomasz Jackowicz.
Pułkownik Jackowicz pełnił obowiązki komendanta SOP od 20 stycznia 2026 r. Poza tym ma wieloletnie doświadczenie w strukturach zarówno dawnego Biura Ochrony Rządu, które zastąpiła Służba Ochrony Państwa, jak i samej SOP. Kancelaria Prezydenta zasugerowała jednak, że jego kandydatura "nie daje rękojmi (gwarancji - red.) profesjonalnego i stabilnego kierowania formacją odpowiedzialną za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie", co we wtorek napisał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w serwisie X.