— Samoloty, które nie mogą latać w polskiej zimie, nie są w stanie przetrwać w spornej przestrzeni powietrznej i wymagają 18 miesięcy na wyszkolenie załogi, nie stanowią środka odstraszającego — mówi amerykański ekspert o zakupie przez Polskę trzech dronów MQ-9 o wartości ponad 300 mln dol.
Samuel Nahins to były operator dronów MQ-9A Reaper, który wylatał na tych maszynach 2700 godz. i służył m.in. jako ich instruktor lotu. Amerykanin nie zostawia suchej nitki na decyzji polskiego rządu, który w 2022 r. wypożyczył trzy drony MQ-9, a następnie, w 2024 r., podpisał umowę na zakup trzech takich konstrukcji (w wersji MQ-9B) w ramach kontraktu o wartości ponad 300 mln dol.
W swojej analizie dla The Modern War Institute Nahins punktuje ten zakup w kilku aspektach. Po pierwsze, zauważa, że nie jest to konstrukcja pasująca do często zachmurzonego europejskiego nieba, jako że dron był projektowany z myślą o suchym klimacie Bliskiego Wschodu. Po drugie, MQ-9 najlepiej sprawdza się w sytuacji pełnej dominacji powietrznej nad wrogiem. Po trzecie, wymaga długiego szkolenia operatorów. Wszystkie te cechy sprawiają, że — według Nahinsa — Polska podjęła błędną decyzję o zakupie tych maszyn.