W artykule z poniedziałku opisaliśmy niezwykłe okoliczności zakupu samolotu FA-50, który nie dość, że nie posiada uzbrojenia, to na dziś w ogóle nie istnieje w docelowej wersji. Zakup samolotu został poddany audytowi Najwyższej Izby Kontroli. Zapytaliśmy więc MON, czy oznacza to, że ktokolwiek poniesie odpowiedzialność za ten zakup? Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapewnia w rozmowie z Onetem, że czeka na wyniki kontroli, by podjąć kolejne kroki. Jednak w powiązanej z MON instytucji raport znajduje się od miesiąca. Nasze źródła twierdzą, że w resorcie istnieje opór przed rozliczeniami.
W artykule "Samolot FA-50 w polskiej armii. Kronika zapowiedzianej klęski" opisaliśmy kulisy zakupu południowokoreańskiej maszyny do polskiej armii przez resort obrony podlegający wówczas Mariuszowi Błaszczakowi. W materiale opowiedzieliśmy, jak w pobieżny i błyskawiczny sposób doszło do realizacji zakupu, w którym z ramienia ministerstwa obrony uczestniczył człowiek, który wcześniej prywatnie lobbował za zakupem południowokoreańskiej maszyny w innym przetargu.