Plany były ambitne — w ostatnim czasie niemieckie władze wiele mówiły o konieczności znaczącego zwiększenia liczebności Bundeswehry. Jak dotąd nie wiadomo jednak nawet, o jakim celu konkretnie mowa, nie mówiąc już nawet o jego realizacji. Choć niemiecki rząd surowo ocenia sytuację w zakresie bezpieczeństwa, nie wyciąga z niej żadnych wniosków — i pozostaje obojętny na skargi ze strony tak przemysłu, jak i samych żołnierzy.
— Europa patrzy na Niemcy — powiedział minister obrony tego kraju Boris Pistorius podczas prezentacji nowego programu poboru do wojska. Stwierdził, że dotyczy to nie tylko wydatków na obronność i zakup uzbrojenia, ale także rekrutacji personelu do Bundeswehry. Przez wiele miesięcy niemiecki rząd próbował stworzyć odpowiedni kształt ustawy, by oznajmić europejski partnerom, że "ma nową konstrukcję".
Konstrukcja to trafne określenie. Jak dotąd Pistorius nie był w stanie nawet dokładnie określić, jak duża ma być niemiecka armia. Niezbędna do tego tzw. ścieżka wzrostu wywodząca się z celów NATO, czyli plan zwiększenia liczebności Bundeswehry, będzie gotowa dopiero na Wielkanoc 2026 r.