Andrzej Izdebski, który podpisał z Ministerstwem Zdrowia umowę na dostawę respiratorów, a ostatecznie się z niej nie wywiązał, miał zostać polecony przez Agencję Wywiadu. Miała go polecić, choć doskonale wiedziała, że "jest on oszustem i okradł zarówno naszych amerykańskich, jak i europejskich sojuszników" - ustalił Onet.
Wraca "afera respiratorowa"
W szczycie pandemii COVID-19, w kwietniu 2020 roku, Ministerstwo Zdrowia zakupiło 1 241 respiratorów od firmy E&K należącej do handlarza bronią Andrzeja Izdebskiego. Resort wypłacił ogromną zaliczkę (przekraczającą 154 mln zł), zanim dostarczono jakiekolwiek urządzenia. Ostatecznie do Polski dotarło jedynie 200 respiratorów, które, jak później się okazało, nie miały certyfikatów i nie spełniały europejskich norm. W związku z niedotrzymaniem terminów dostaw resort odstąpił od umowy.