Prezydent Karol Nawrocki o planach przekazania samolotów MiG-29 Ukrainie miał dowiedzieć się z mediów. Jak ustalił Onet, powodu kryzysu informacyjnego należy szukać w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Informacje, o które toczy się spór, miał gen. Mirosław Bryś, zastępca szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Nie mógł ich jednak przekazać przełożonemu, ponieważ ten nie posiada dostępu do informacji niejawnych. – Nie dotarły one też do głowy państwa, bo z ramienia BBN z Nawrockim rozmawia tylko Cenckiewicz – mówi urzędnik z prezydenckiego biura. Jednocześnie, jak mówią nasi informatorzy, w Pałacu Prezydenckim trwa "wojna podjazdowa" między urzędnikami.
Kilka dni temu szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, publicznie zakomunikował o planach dążenia do przekazania Ukrainie pozostałych samolotów MiG-29, uzasadniając to kończącymi się resursami eksploatacyjnymi tych maszyn. Dodał, że w zamian Polska oczekuje dostępu do ukraińskich technologii dronowych i rakietowych. W odpowiedzi odezwali się urzędnicy prezydenta, że ten nie był informowany o sprawie.
Według rozmówców Onetu związanych z Pałacem Prezydenckim Marcin Przydacz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, o przekazaniu przez Polskę samolotów MiG-29 Ukrainie dowiedział się, gdy publicznie zakomunikowali to Kosiniak-Kamysz i Sztab Generalny Wojska Polskiego. Informacji na ten temat nie miał również szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Wybuchła awantura.