Pod nosem urzędników działa siatka firm, która sprowadza do Rosji towary objęte sankcjami. W jej sercu odnaleźliśmy firmę z Gdyni. Najważniejszą postacią układu jest polityk putinowskiej Jednej Rosji, który angażuje się w szkolenie przyszłych poborowych rosyjskiej armii w Królewcu. Firma Rosjanina pracuje dla rządowego, atomowego Rosatomu - a jego polscy partnerzy chwalą się pracą dla polskiej, strategicznej spółki paliwowej. Polskie instytucje nie radzą sobie nawet z tak jaskrawym przypadkiem łamania sankcji.
Rosja każdego dnia zasypuje Ukrainę setkami śmiercionośnych dronów. W atakach giną cywile, w tym dzieci. W odpowiedzi Unia Europejska nakłada na Kreml kolejne sankcje. W teorii ci, którzy mimo krwawej wojny wciąż handlują z Rosjanami, powinni tracić, zamykać biznesy. W praktyce ci najbardziej bezczelni świetnie odnajdują się w nowej rzeczywistości - oficjalnie obsługują klientów w Unii, a po cichu zasilają rosyjską gospodarkę.