Po opublikowaniu budżetu na przyszły rok pierwszy raz od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę w 2022 r. pojawiły się wątpliwości, czy Kreml jest dłużej zdolny do dalszego prowadzenia wojny na obecnym poziomie.
Rosyjskie państwo od dawna sięga po rezerwy, które w normalnych warunkach uznano by za niezdolne do jakiejkolwiek służby wojskowe. Najpierw byli to więźniowie masowo wysyłani na front po minimalnym przeszkoleniu w charakterze piechoty szturmowej, przez co oddziały z nich sformowane odznaczały się przede wszystkim wysoką śmiertelnością.
Po przejęciu Grupy Wagnera ten mechanizm nie zniknął, lecz został przejęty przez państwo i wpisany w system, co samo w sobie było oznaką, że regularna armia nie jest w stanie w odpowiednim stopniu uzupełniać strat. A będzie coraz gorzej, mimo że Kreml stara się robić dobrą minę do złej gry.