Dla jednych lata 90. były czasem wolności i budowy demokratycznej Polski. Dla innych okresem chaosu, wielkich afer i bezkarności. Prof. Antoni Dudek, historyk i politolog, w rozmowie z Onetem opowiada o aferze FOZZ, tajemniczych zgonach, politycznych uwłaszczeniach oraz cenie, jaką za transformację zapłaciły całe grupy społeczne.
Ten artykuł jest częścią cyklu "Lata 90. bez filtra", w którym na łamach Onetu, "Newsweeka", "Forbesa", Business Insidera, Medonetu, Auto Świata, Komputer Świata i "Faktu" wracamy do wydarzeń, zjawisk i codzienności tamtej dekady. Bez idealizowania i bez łatwych ocen.
Łukasz Cieśla: Lata 90. dla jednych są czasem dzikiej transformacji, powstawania polskiej mafii, wysypu wielkich afer, a dla innych festiwalem wolności i okresem budowy wolnej Polski. Przed panem, wówczas absolwentem studiów, wchodzącym w dorosłe i zawodowe życie, jakie wspomnienia pojawiają się z tamtego okresu?
Prof. Antoni Dudek: Dla mnie to była epoka bardzo zasadniczych zmian związanych zwłaszcza ze swobodami politycznymi, zniesiona została cenzura, rodziła się demokracja. Te kwestie były dla mnie najistotniejsze, ale dla większości Polaków ważniejsze były sprawy gospodarcze i pojawienie się takiego zjawiska, jak bezrobocie, które z każdym rokiem rosło. Odczuwali je głównie mieszkańcy mniejszych miejscowości, w tym popegeerowskich wsi.