Jak wyglądałoby bezpieczeństwo farmaceutyczne Polski w przypadku wybuchu wojny? Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia przedstawiło pierwszą listę leków krytycznych. Okazuje się, że tylko 74 z nich są wytwarzane w naszym kraju.
Co byłoby z lekami w Polsce, gdyby wybuchła wojna?
Dziennikarka "Wyborczej" Dorota Roman rozmawiała z prezesem Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Krzysztofem Kopciem na temat tego, jak wyglądałaby sytuacja na rynku farmaceutycznym w przypadku wybuchu wojny. Ukraina została bez leków po 10 dniach od jej wybuchu. Jak byłoby w Polsce? - [Musimy] mieć plan, dzień po dniu, jak przeciwdziałać negatywnym skutkom od pierwszej fali ataku - podkreślił rozmówca.
Leków zabrakłoby po dwóch miesiącach?
- Fabryki leków w Polsce nie mają zapewnionych ciągłości dostaw prądu w momentach kryzysów i ataków. Oczywiście priorytetem są ludzie, szpitale, przychodnie - to zrozumiałe. Ale ustawodawca zapomniał, że aby te przychodnie i szpitale funkcjonowały, ratowały życie żołnierzom i cywilom, potrzebne są leki - tłumaczył w rozmowie z "Wyborczą" Kopeć. Jego zdaniem antybiotyków, leków przeciwzapalnych, zwiotczających zabrakłoby w Polsce po około dwóch miesiącach.