Aktywistka z Lotnej Brygady Opozycji pozwała 12 dowódców stołecznej policji za ataki na pikiety. Sąd najpierw nie chciał sprawy przyjąć, potem kluczył, w końcu ją umorzył. Prokuratura jak umarzała sprawy przeciwko policji, tak nadal to robi. Za to aktywiści są ciągani po sądach
Przez lata rządów Prawa i Sprawiedliwości Lotna Brygada Opozycji – grupa aktywistów, którzy w happeningach wykpiwali rządy Zjednoczonej Prawicy – organizowała przy pl. Piłsudskiego w Warszawie kontrdemonstracje wobec zgromadzeń polityków PiS w ramach miesięcznic smoleńskich. Co miesiąc głośno zadawali te same pytania Jarosławowi Kaczyńskiemu: „Gdzie jest wrak?”, „Kazałeś lądować bratu?”, „Czy gryzie cię sumienie?” itp.
W 2021 roku przed kamerą OKO.press prezes PiS, Jarosław Kaczyński zirytował się i skarcił szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Mariusza Kamińskiego, że policja „nic nie robi” z aktywistami. Kilka minut później mundurowi zaczęli wyrywać im megafony. I tak już działo się od tej pory co miesiąc.