Wojsko deklaruje, że przy wzmacnianiu odporności obronnej państwa wykorzysta naturę, a w planach są zabagnianie i renaturyzacja terenów przy granicy z Rosją i Białorusią. Problem w tym, że widać głównie działania odwrotne od deklarowanych
Napis „mir”, czyli pokój, na kolejowym moście granicznym na Świsłoczy widać z daleka. Po latach świetności nie pozostał nawet ślad, przejście graniczne od lat jest nieczynne, a pociągi z Białegostoku na odcinku od Walił do Zubek Białostockich nie jeżdżą od 2000 roku. Tory przez ten czas zajęła przyroda.
Pod napisem „mir” leżą zwoje concertiny i betonowe jeże, które przecinają linię kolejową. Obok posterunek wojskowy, drewno na opał oraz ubikacja toi toi. Przed „mirem” pozostałości torów, prowadzących przez lasy do Białegostoku. Jednak o ile pociąg tamtędy nie przejedzie, to pojazdy wojskowe poradzą sobie z tą trasą bez problemu. Do niedawna bujnie zarastające linię kolejową drzewa i krzewy zostały dwa lata temu wycięte.