Przyjęty w czerwcu przez Radę Ministrów a następnie zaproponowany Radzie Dialogu Społecznego do negocjacji, średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, w tym dotyczących żołnierzy i funkcjonariuszy na 2027 r. ma wnieść 3 proc. Strona społeczna oczekiwała jednak podwyżek w granicach 15 procent. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską przekonuje, że rządowa propozycja będzie wyższa od prognozowanej inflacji, ale przyznaje, że realizacja postulatu związków zawodowych oznaczałaby dla budżetu wydatek rzędu 36 mld zł.
Jak wynika z informacji przekazanych posłom przez Juranda Dropa, wiceministra finansów i gospodarki, zgodnie z dokumentem „Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030” prognozowana dynamika CPI (cen towarów i usług kupowanych przez gospodarstwa domowe) na 2027 r. wynosi 102,5 proc. Spodziewana zatem na przyszły rok inflacja ma wynieść 2,5 proc. A zatem w ocenie resortu finansów waloryzacja na poziomie 3 proc. byłaby na poziomie wyższym od prognozowanej inflacji o 0,5 proc.
Propozycja ta spotkała się z krytyką przedstawicieli związków zawodowych reprezentujących m.in. nauczycieli, pracowników sądów i prokuratury oraz funkcjonariuszy Policji. Należy przypomnieć, że 27 maja br. centralne związkowe, w tym NSZZ „Solidarność” i OPZZ przedstawiły wspólne stanowisko, w którym wskazały, „że wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej powinien wynosić nie mniej niż 15 proc.”. To pięć razy więcej niż propozycja rządu. Przedstawiciele tych grup zawodowych oceniają propozycję rządu jako niewystarczającą wobec wzrostu kosztów życia, wcześniejszego spadku realnej wartości wynagrodzeń oraz problemów kadrowych w usługach publicznych.