W czwartek mija 60 lat od pierwszej francuskiej próby bomby atomowej na atolu Mururoa. Testy pomogły Francji rozwinąć arsenał nuklearny, ale do dziś wywołują oskarżenia o skażenie środowiska i narażenie zdrowia żołnierzy, pracowników i mieszkańców Polinezji Francuskiej.
„W ułamku sekundy lazurowe tropikalne niebo rozbłysło jaskrawym pomarańczem, rozdarte przez potężny radioaktywny obłok, który wzbił się w atmosferę, tworząc kształt grzyba. Spokojna laguna zmieniła się we wzburzony kocioł, a palmy kokosowe na białych, piaszczystych wysepkach ugięły się pod siłą nuklearnego wybuchu” – opisywało próbę nowozelandzkie radio RNZ.
Od 1960 roku Francja prowadziła próby jądrowe na pustyni w Algierii, jednak gdy w 1962 roku kraj ten uzyskał niepodległość, władze w Paryżu zaczęły poszukiwać nowego miejsca. Wybór padł na bezludne atole koralowe Mururoa i Fangataufa, wchodzące w skład Polinezji Francuskiej, terytorium zamorskiego Francji na Oceanie Spokojnym, oddalone o około 1,2 tys. km od Tahiti.