Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z Bydgoszczy zostały wyznaczone przez polityków na krajowego lidera w produkcji bezzałogowców, ale ich dotychczasowe projekty zaliczają kolejne wpadki. Nie najlepiej radzi sobie DragonFly, najmniejszy z dronów tego zakładu. Żołnierze, którzy testowali w listopadzie sprzęt od różnych producentów, nie pozostawiają złudzeń: bydgoski dron jest przestarzały, niezwykle drogi i nie spełnia podstawowych wymogów współczesnego pola walki.
Początek listopada. Na poligonie w Drawsku pogoda jest słoneczna, idealna na loty dronami. To dobra informacja dla organizatorów trwających właśnie wojskowych testów. Żołnierze testują bezzałogowce od firm, które chcą je sprzedać armii. Wśród pretendentów znajduje się kilka podmiotów, w tym Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 (WZL2) w Bydgoszczy.
Dronowy lider wchodzi do akcji
W 2016 r., uchwałą zrzeszającej państwową zbrojeniówkę Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 zostały wyznaczone na lidera technicznego i koordynatora we wszystkich projektach związanych z bezzałogowymi statkami powietrznymi. Od tamtej pory zakłady zaangażowały się w opracowanie i produkcję trzech typów dronów dla wojska.