Minister spraw zagranicznych Łotwy Baiba Braze przybyła do Waszyngtonu na początku tego tygodnia z wyraźnym ostrzeżeniem: Ukraina trzyma się mocno, Rosja coraz bardziej się chwieje, a Europie — mimo jej zasobów i potencjału militarnego — kończy się czas na wymówki. Łotwa nie czeka, aż inni się zdecydują: zwiększa wydatki na obronność, rozbudowuje siły zbrojne i szykuje społeczeństwo na realne zagrożenie.
Braze, która niedawno wróciła z Ukrainy, gdzie odwiedziła Kijów i Czernihów, znajdujący się zaledwie 70 km od linii frontu, stwierdziła, że nastroje w tym kraju pozostają "żelazne".
— Nie zamierzają się poddać, zrezygnować ani oddać swojego kraju lub tożsamości Rosji — powiedziała w poniedziałek słuchaczom w Hudson Institute w Waszyngtonie. Jej zdaniem obecnie pozostaje pytanie, czy Europa jest gotowa dorównać tej determinacji.