Donald Trump wielokrotnie wywierał presję na europejskie kraje, by zmniejszyły zależność od USA i wzięły kwestię bezpieczeństwa w swoje ręce. W końcu rzeczywiście postanowiły to zrobić — ale na własnych zasadach. Przyjęły program, który zakłada ograniczony udział amerykańskich firm w europejskim rynku zbrojeniowym. Na gniewną reakcję Waszyngtonu nie trzeba było długo czekać.
Według trzech dyplomatów NATO zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau skrytykował europejskich członków sojuszu za przedkładanie własnego przemysłu obronnego nad interesy amerykańskich dostawców broni. Doszło do tego podczas środowego spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO. Szef Landau, Marco Rubio, nie brał w nim udziału.
Landau, od dawna sceptyczny wobec NATO, który jako pierwszy zabrał głos podczas zamkniętego spotkania, powiedział ministrom, aby nie "zastraszali" amerykańskich firm zbrojeniowych i nie odciągali ich od europejskiego programu zbrojeniowego.