Marna jakość przydziałowych butów sprawiła, że żołnierze od lat kupowali je na własną rękę. MON najpierw przymykał na to oko, potem zalegalizował, a w końcu zakazał. Ale że nic tak nie uwiera jak kiepskie buty, po awanturze znów musi się wycofać.
Czy żołnierze Wojska Polskiego mogą nosić prywatne buty? Rok temu MON zliberalizował przepisy, dotyczące umundurowania, co pozwalało na sporą dowolność w tej kwestii, ale radość nie trwała długo - od stycznia zgodę cofnięto. Nowe przepisy okazały się tak szczegółowe, że według specjalistów praktycznie zakazały czegokolwiek, co nie jest butem przydziałowym. Nic dziwnego, że w wojsku zawrzało. "Niektórzy z nas wydali na buty nawet po 1,2 tys. zł. Teraz możemy sobie iść w nich na grzyby" - mówi jeden z żołnierzy.
Buty przydziałowe dobre tylko na defilady
Dlaczego przydziałowe obuwie zastępowano prywatnym? Wprowadzone w 2019 roku modele z początku wydawały się naprawdę dobre. Ale żołnierze przyznają, że z biegiem czasu tylko z grubsza wizualnie przypominały pierwowzór. Patrole w deszczu czy błocie były masakrą dla stóp. "Te buty wyglądają dobrze na defiladzie" - mówią z goryczą. Dlatego wojskowi od lat kupowali sprzęt na własną rękę, choć groziły za to kary i komplikacje, gdy doszło do wypadku.