Najwyższa Izba Kontroli chce, by prokuratura wyjaśniła, czy w jednej z kluczowych kontroli rynku obrotu farmaceutykami w Polsce doszło do bezprawnego nacisku na kontrolerów. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF FM, chodzić ma o groźby, a także powoływanie się na wpływy u człowieka, który już niebawem może zasiąść w fotelu prezesa NIK.
Z ustaleń Krzysztofa Zasady wynika, że NIK przygotowała zawiadomienie do śledczych w związku z zachowaniem dyrektora generalnego Głównego Instytutu Farmaceutycznego. W tej instytucji od miesięcy trwa wielka kontrola w sprawie "Działania organów państwa dla zapewnienia dostępności produktów leczniczych i legalności obrotu nimi".
Kontrolerzy mają wiele pytań, wniosków o przygotowanie pisemnych odpowiedzi i różnego rodzaju dokumentów. To - w opinii szefostwa inspektoratu - dezorganizuje pracę tej instytucji, dlatego dyrektor miał zagrozić kontrolerom skargą.