- Viktor Orbán jest jak ranne zwierzę. Pytanie, czy w desperacji ugryzie? - mówi Wirtualnej Polsce Ákos Hadházy, słynny tropiciel korupcji. Tuż przed historycznymi wyborami opozycjonista ostrzega: - Sabotaże to teatr, a reżim szykuje fałszerstwa. By stłumić protesty, władza użyje chińskiej inwigilacji i rujnujących kar finansowych.
Z Ákosem Hadházym - byłym politykiem partii Orbána, który po odejściu stał się niezależnym deputowanym i najsłynniejszym węgierskim tropicielem korupcji, bezlitośnie obnażającym rozkradanie unijnych funduszy - rozmawiamy o nadchodzących wyborach, rzekomych sabotażach na gazociągach, majątku rodziny Orbána i o tym, dlaczego węgierski reżim hybrydowy uczy się od Rosji.
Polityk regularnie wsiada za stery niewielkiej awionetki, by z powietrza fotografować ukryte przed wzrokiem obywateli luksusowe rezydencje oligarchów i ludzi władzy – w tym monumentalną posiadłość rodziny Orbána w Hatvanpuszcie. Na swoim koncie ma też ujawnienie najbardziej absurdalnych defraudacji funduszy z Brukseli. To dzięki niemu świat usłyszał m.in. o sfinansowanej ze środków UE "ścieżce w koronach drzew", wokół której w ramach inwestycji wycięto cały las, czy o unijnym grancie na budowę wieży widokowej mierzącej równe 40 centymetrów.