"To jest mój ostatni list - pisał Edmund Tyborski, który podpisał volkslistę, by wyciągnąć brata z obozu koncentracyjnego. - Ja o was nie zapomnę, a wy o mnie też nie zapomnicie". W post scriptum dodał: "I różaniec jest muj w kopercie włożony".
Od razu przy wejściu wita nas Zygmunt Ostrowski. Przystojny dwudziestolatek z Chojnic w niemieckim mundurze. Kawałek dalej, z dwóch takich samych fotografii, spogląda Viktor Krajewski, gdańszczanin, albo – jak się na Kaszubach mówi – danziger. Jest na nich z żoną Gertraud i córeczką Rosemarie. Na pierwszej fotografii jest w mundurze żołnierza Wehrmachtu, który na drugiej ktoś starannie zamalował czarną farbą.
Ze ściany patrzy też Edmund Tyborski, Kaszuba z Wolności pod Chojnicami. Jest w cywilu, z całą swoją rodziną – rodzicami i ośmiorgiem rodzeństwa. To ich ostatnie wspólne zdjęcie. Zdjęcia Bronisława Marchlewicza, szwagra Edmunda, też Kaszuby z Wolności, nie ma na wystawie.