"Amerykanie przygotowywali się do tej operacji od miesięcy. Najpierw sparaliżowali obronę przeciwlotniczą, potem przeprowadzili błyskawiczny rajd i pojmali Nicolasa Maduro" - mówił na antenie internetowego Radia RMF24 Jarosław Wolski. Analityk podkreślił, że pojmanie prezydenta Wenezueli bez strat własnych to ewenement na skalę światową.
W sobotę tuż przed godz. 2:00 czasu lokalnego (przed godz. 7:00 czasu polskiego) w Caracas, stolicy Wenezueli, słychać było eksplozje. Na nagraniach zamieszczonych w mediach społecznościowych widać przelatujące nisko nad miastem wojskowe śmigłowce.
Po kilku godzinach Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę, a prezydent kraju Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores zostali pojmani i wywiezieni z kraju. Operację - jak podała stacja CBS News - przeprowadzili żołnierze elitarnej jednostki sił specjalnych amerykańskiej armii, Delta Force.