Podczas powstania warszawskiego porucznik Wacław Sterner „Boss” walczył na Mokotowie. Był jednym z ostatnich żołnierzy podziemia, którzy pod koniec września 1944 roku zeszli do kanałów, aby przebić się do Śródmieścia. Ostatecznie oficerowi się to nie udało i został wzięty do niewoli. O tym, jaki potraktowali go Niemcy pisze Roman Dziarski.
Żołnierze zaprowadzili Wacka do miejscowej siedziby Gestapo na Rakowieckiej. Miał na sobie mundur z dwoma gwiazdkami na naramiennikach, więc wiedzieli, że jest polskim oficerem ruchu oporu.
Pułkownik miał wiele pytań
Trzymali go stojącego twarzą do ściany przez około godzinę, próbując zdecydować, co z nim zrobić. Od czasu do czasu kopali go w tyłek i śmiali się, kiedy padał na ścianę. Wacek był zadowolony, że zabawiali się samym kopaniem, bo przecież mogli go pobić lub zastrzelić.