Norymberga była symbolem rozliczenia zbrodniarzy, ale i efektem politycznego kompromisu; uczy nas to, że skuteczność międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości zależy także od politycznej woli państw - oceniła w rozmowie z PAP Dominika Uczkiewicz z Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego.
- Przez wiele dekad po wojnie historia procesu norymberskiego była znana i opowiadana w myśl dominującej narracji wielkich mocarstw i państw zachodnich. Dziś wyraźnie widać potrzebę zmiany perspektywy, włączenia dotychczas nieobecnych czy marginalizowanych głosów, w szczególności państw Europy Środkowo-Wschodniej - przekonuje Uczkiewicz.
Ekspertka Instytutu Pileckiego przypomniała, że Karta Trybunału Norymberskiego, a wraz z nią definicje zbrodni międzynarodowych, opracowane zostały latem 1945 r. w Londynie przez reprezentantów Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego. Sędziami i prokuratorami, występującymi przed Trybunałem, mogli być, zgodnie z postanowieniami Karty, wyłącznie przedstawiciele tych czterech państw.