Tłuste mleko, masło i mięso nie są już wrogami zdrowego stylu życia. Amerykanie zmieniają kurs... i to radykalnie. Nowe zalecenia żywieniowe ogłoszone przez Biały Dom mają być nie tylko wyznacznikiem zdrowia, ale też próbą rozliczenia się z przeszłością, która - jak twierdzą - kosztowała ich zdrowie i miliardy dolarów. Dla nas, Europejczyków, wiele z tych zaleceń może brzmieć znajomo, bo w podobny sposób jemy od lat. Ale w USA to prawdziwa dietetyczna rewolucja.
Rewolucja na talerzu: zamiast zbóż - białko i tłuszcze
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że amerykańska piramida żywieniowa to wzorzec, którym podąża cały świat. Na jej podstawie układano szkolne jadłospisy, plany dla sportowców, a nawet diety wojskowe.
Promowano produkty zbożowe, niskotłuszczowy nabiał, ograniczano tłuszcze zwierzęce i niemal zupełnie ignorowano jakość przetwarzania jedzenia. Efekt? Epidemia otyłości, cukrzycy i coraz bardziej obciążony system opieki zdrowotnej.