Wojskowa Akademia Medyczna – jeśli powoła ją Sejm – będzie musiała ściągać kadrę z całej Polski i szukać cywilnych szpitali gotowych do współpracy. W Łodzi, gdzie uczelnię chce utworzyć MON, nie ma bowiem wojskowej lecznicy. W województwie jest za to struktura Koalicji Obywatelskiej, której szefuje wiceminister odpowiedzialny za wojskową służbę zdrowia.
Ponad miliard złotych w ciągu dziesięciu lat ma kosztować utworzenie Wojskowej Akademii Medycznej. W czwartek nad powołującą uczelnię ustawą ma debatować Sejm. Ma zostać utworzona 1 lipca 2026 r., ale pierwsi studenci formalnie mają tam zacząć naukę od października 2027. WAM ma kształcić lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i farmaceutów. Docelowo ma wypuszczać 250-350 absolwentów rocznie, w tym 200 lub więcej na kierunku lekarskim.
O ile sama idea powołania wojskowej uczelni medycznej nie budzi większych kontrowersji, o tyle jej lokalizacja i szerokie uprawnienia już tak. WAM ma powstać w Łodzi, gdzie co prawda ćwierć wieku temu działała wojskowa uczelnia medyczna, ale dziś brakuje tam wojskowego szpitala klinicznego, infrastruktury oraz kadry, które mogłyby stanowić zaplecze dla nowej placówki.