Fabryka Broni w Radomiu stoi przed perspektywą poważnych zwolnień. O spodziewanym "dołku" w produkcji w fabryce miano wiedzieć już kilka lat temu. Jednak zarząd niewiele zrobił, by znaleźć nowych klientów. Czyżby znowu wygrało przekonanie, że państwo i tak uratuje fabrykę? MON faktycznie może się ugiąć przed groźbą zapowiadanych przez związki ulicznych protestów.
Kiedy pytamy zarząd Fabryki Broni "Łucznik" w Radomiu o skalę planowanych zwolnień, w odpowiedzi dostajemy szereg okrągłych zdań o tym, że "zarząd spółki podejmuje wszelkie działania mające na celu minimalizowanie ewentualnej redukcji poziomu zatrudnienia", a "na obecnym etapie nie ma podstaw do wskazywania skali ewentualnych zmian w zatrudnieniu".
Od pracowników mających dostęp do informacji spółki otrzymujemy bardziej konkretne odpowiedzi: lista ludzi wyznaczonych do zwolnienia do końca tego roku liczy 154 pozycje. To ogromna liczba, jeśli wziąć pod uwagę, że "Łucznik" zatrudnia ogółem ponad 600 pracowników.