Największy krajowy przewoźnik towarów na torach, w Unii Europejskiej ustępujący tylko Deutsche Bahn Cargo, jest w fatalnej sytuacji. Przez osiem lat rządów PiS kolejową spółką rządziło pięciu prezesów, a zadłużenie sięgnęło kilku miliardów złotych.
Ostatni prezes z poprzedniego nadania Dariusz Seliga nie miał doświadczenia ani kompetencji do kierowania podmiotem tej skali. Kojarzono go gdzieniegdzie jako szeregowego członka PiS, zresztą swego czasu zawieszonego, gdyż nielegalnie zdobył pozwolenie na broń.
Nominaci PiS kierowali PKP Cargo tak sprawnie, że udział spółki w rynku w ciągu kilku lat spadł z 48 do 31 proc., a cena akcji z 65 zł w okolice 15. Firma nie była w stanie regulować zobowiązań, które urosły do gigantycznej kwoty 3 mld zł, co nie przeszkadzało prezesowi Selidze podpisać umowy sponsorskie z Polskim Komitetem Olimpijskim (na polecenie ówczesnego szefa MAP Jacka Sasina), jak również z bliską prezesowskiemu sercu Unią Skierniewice, klubem z czwartej klasy futbolowych rozgrywek.