Wśród oficerów Wojska Polskiego narasta przekonanie, że przywrócenie poboru to już nie kwestia "czy", ale "kiedy". W obliczu rosnącego zagrożenia kluczowe staje się ustalenie, kto zostanie powołany do służby wojskowej, a kto zasili szeregi obrony cywilnej lub pozostanie w instytucjach niezbędnych do funkcjonowania państwa — informuje "Rzeczpospolita".
Zdaniem wojskowych, w wojnie pełnoskalowej rezerwiści stanowią aż czterech na sześciu żołnierzy. Nasz kraj dysponuje obecnie 216 tys. żołnierzy, co przy systemie opartym na ochotnikach jest liczbą niewystarczającą w razie rosyjskiej agresji. Choć dokładne dane mobilizacyjne pozostają niejawne, w bazach wojskowych mogą figurować nazwiska kilku milionów Polaków, a rocznie na ćwiczenia wzywa się ich ok. 40 tys. — podkreśla dziennik.
MON i MSWiA rywalizują o te same osoby. "Ustawy się nie widzą"