Przed oddaniem strzału nie ostrzegał, miał też pełną świadomość, że na miejsce ma przyjechać drugi patrol policji - znamy ostateczne ustalenia prokuratury w sprawie śmiertelnego postrzelenia przez młodego policjanta funkcjonariusza „po cywilnemu” podczas interwencji przy ul. Inżynierskiej na warszawskiej Pradze. Jak dowiedział się reporter RMF FM, we wrześniu akt oskarżenia dotyczący tragicznego incydentu sprzed półtora roku trafi do sądu.
Młody policjant - Bartosz Z. - ma odpowiadać za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który spowodował śmierć. Kolejny z zarzutów dotyczy przekroczenia uprawnień. Za te przestępstwa grozi kara nie krótsza niż 5 lat więzienia do dożywocia. Śledczy nie zdecydowali się na zarzut zabójstwa, choć były takie plany.
Jak usłyszał reporter RMF FM Krzysztof Zasada, podejrzanemu nie udało się jednak przypisać nawet zamiaru ewentualnego. Prokuratura unała, że Bartosz Z. całkowicie niezasadnie użył broni. Oddanie strzału do kolegi ze służby było umyślne, natomiast skutek już nie.