Polka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych trafiła z dzieckiem na szpitalny oddział ratunkowy. Po pięciu godzinach otrzymała rachunek na ponad 11,5 tysiąca dolarów, czyli około 45 tysięcy złotych. - Ja po prostu w to nie wierzę - nie kryła zaskoczenia.
Kobieta szczegółowo przeanalizowała wycenę świadczeń. Część opłat dla osób żyjących nad Wisłą może być zaskoczeniem.
Za konsultację lekarską szpital policzył 900 dolarów, a za samo przebywanie w pomieszczeniu szpitalnym 1227 dolarów, czyli ok. 4700 zł. Osobno wyceniono wkłucie igły podczas pobierania krwi - 42 dolary, czyli około 160 zł.
USG brzucha to koszt kolejnych 2 tysięcy dolarów.