Zanim w Berlinie stanął głaz wyznaczający miejsce przyszłego pomnika polskich ofiar nazizmu, na Moabicie wyrosło drzewo poświęcone jednej z nich. Wymyśliła je wraz z przyjaciółkami Anna Krenz.
DW: Z Panią kojarzy się słowo „dziewuchy”. Skąd to się wzięło?
Anna Krenz* : – Gdy w roku 2016 polski rząd próbował zaostrzyć prawo aborcyjne, przez Polskę przetoczył się wielki gniew. Jednym z jego przejawów było powstanie ruchu Dziewuchy Dziewuchom. Ten gniew dotarł za granicę, także do Berlina. Założyłam wtedy kolektyw Dziewuchy Berlin, jako odnogę tego ogólnopolskiego ruchu, żeby organizować tu akcje solidarności z kobietami w Polsce.
Ale Pani chyba nie tylko protestuje?
– Absolutnie nie tylko. Jestem artystką, architektką i badaczką, zajmuję się też promocją polskiej kultury i sztuki w Berlinie, żeby przełamywać stereotyp, że Polacy to złodzieje samochodów. Nie, nie! Polacy to też świetni artyści. Przez dziewięć lat prowadziłam niekomercyjną Galerię Zero, gdzie prezentowaliśmy dzieła polskich artystek i artystów – świetną sztukę robioną w Polsce.