Polscy politycy marzą o armii liczącej 300 tys. żołnierzy. Problem w tym, że za liczbami nie nadąża rzeczywistość. Polska nie tylko musi rekrutować, ale przede wszystkim zatrzymać ludzi, odbudować sens służby i przestać podkopywać autorytet tych, którzy już noszą mundur. Bez tego ambicje pozostaną na papierze.
Wojna na Ukrainie pokazała, że w warunkach konfliktu o wysokiej intensywności kluczowe znaczenie ma nie tylko jakość uzbrojenia, ale również liczebność sił, zdolność do szybkiej mobilizacji oraz możliwość prowadzenia długotrwałych działań bojowych. W tym kontekście Polska postawiła sobie ambitny cel: stworzenie Sił Zbrojnych liczących ponad 300 tysięcy żołnierzy, rozumianych nie jako jednorodna masa, lecz jako rozbudowany i wielowarstwowy system obronny.
Fundament bezpieczeństwa – wojska operacyjne
Podstawą budowanego obecnie systemu obronnego pozostają wojska operacyjne, które w polskiej koncepcji bezpieczeństwa pełnią funkcję zasadniczego instrumentu odstraszania i pierwszej, bezpośredniej odpowiedzi na potencjalne zagrożenie militarne. To właśnie one są przeznaczone do prowadzenia klasycznych działań bojowych o wysokiej intensywności, w tym obrony terytorium państwa przed zorganizowaną agresją zbrojną, oraz do udziału w operacjach sojuszniczych realizowanych w ramach NATO.