Dwa lata temu Komisja Europejska uznała, że Polska wydaje zbyt dużo i objęła nas procedurą nadmiernego deficytu. Dziś, zamiast zbliżać się do unijnego limitu, wciąż mamy jedną z największych dziur w finansach publicznych we Wspólnocie. Eksperci ostrzegają: najtrudniejszy etap dopiero przed nami.
W niedzielę, 26 lipca, miną dokładnie dwa lata od chwili, gdy Rada UE objęła Polskę procedurą nadmiernego deficytu (EDP). Tego samego dnia decyzją objęto również Belgię, Francję, Węgry, Włochy, Maltę i Słowację, a Rumunia pozostała w procedurze wszczętej już wcześniej.
To mechanizm uruchamiany wobec państw, których deficyt sektora finansów publicznych przekracza unijny limit 3 proc. PKB. Nie oznacza on automatycznych sankcji, ale zobowiązuje rząd do przedstawienia i realizacji wiarygodnego planu naprawy finansów publicznych pod nadzorem Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej.
Polska zobowiązała się do stopniowego ograniczania deficytu i zgodnie z decyzją Rady UE ma zakończyć procedurę najpóźniej w 2028 r., utrzymując jednocześnie tempo wzrostu wydatków wyznaczone w średniookresowym planie fiskalno-strukturalnym.