Propidon, Panodina, Delbeta, Polyvaccinum, Pseudovac. Nazwy, które dziś brzmią jak fragment zapomnianej historii medycyny. Tymczasem przez dziesięciolecia tworzyły część polskiego zaplecza biologicznego.
Ślad prowadzi do francuskiego chirurga Pierre’a Delbeta i jego koncepcji wzmacniania odporności gospodarza. Jeszcze przed II wojną światową rozwijano ją w Polsce, a po wojnie krajowe wytwórnie surowic i szczepionek produkowały całą rodzinę preparatów biologicznych.
Zachowane publikacje lekarskie, charakterystyki produktów i dokumenty urzędowe pokazują coś jeszcze: ta szkoła nie zniknęła w jednym momencie ani dlatego, że po prostu uznano ją za błędną. Jeszcze około 1990 roku preparaty badano, modyfikowano i modernizowano. Pod koniec lat 90. nadal odnajdujemy je w dokumentach państwa.
A potem część z nich przestała być produkowana.
Dlaczego? Co stało się z technologiami rozwijanymi przez dziesięciolecia? I czy państwo wiedziało, co traci?
Wkrótce nowe śledztwo Artura Kolskiego:
„Biologiczna tarcza. Co stało się z medycyną, która wzmacniała gospodarza zamiast ścigać pojedynczy patogen?”
Więcej publikacji autora: Kolski – Bez Fikcji
Fot. Reklama preparatu Panodina, „Lekarz Polski”, 1938 r. Preparat określano jako środek do „nieswoistego leczenia odpornościowego”. Źródło: Biblioteka Główna Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Podlaska Biblioteka Cyfrowa.