Jest dla mnie niebywale przykrym, że jako obywatel Polski musiałem wystąpić na drogę sądową przeciwko własnej ojczyźnie - mówi Waldemar Pionka, który podpadł Zbigniewowi Ziobrze. Za rządów PiS wytyczono wobec niego najcięższe działa, teraz Polska musi mu za nie zapłacić.
- To było zorganizowane, zaplanowane działanie mające na celu zawodowe wyeliminowanie niezależnego, odważnego, doświadczonego prokuratora. Za to, że nie ugiął się pod presją ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, nadzorując ważne dla niego śledztwo - mówi Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, pełnomocniczka Waldemara Pionki przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Pionka był przez lata szefem Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim, która umorzyła śledztwo w sprawie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. W 2020 roku sam został oskarżony - o nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych. W skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podnosił, że zarzuty te wpisują się "w kampanię nękania go oraz podważania reputacji zawodowej w związku z prowadzeniem i umorzeniem postępowania dotyczącego rzekomych błędów medycznych przy leczeniu ojca urzędującego Ministra Sprawiedliwości".