Ponad 20 tysięcy szkół zamkniętych, tysiące dzieci bez dostępu do nauki i rosnące obawy o przyszłość edukacji – tak wygląda sytuacja w Nigerii po listopadowej fali porwań uczniów i nauczycieli. Organizacje broniące praw człowieka ostrzegają, że decyzje władz mogą mieć tragiczne konsekwencje dla całego pokolenia młodych Nigeryjczyków.
W reakcji na bandyckie napady na szkoły, niektórzy gubernatorzy kazali zamknąć tylko placówki z internatem, inni wszystkie szkoły, publiczne i prywatne. W kraju zamknięto też co najmniej 10 szkół wyższych. W każdym przypadku tłumaczono, że chodzi o wzmocnienie bezpieczeństwa i ochronę systemu edukacji.
Organizacje alarmują: "To nie ochrona, to panika"
Zamknięcie szkół nie wszystkim się jednak podoba. Protestująca przeciwko zamykaniu szkół nigeryjska organizacja pozarządowa Głos na Rzecz Integracji i Równości dla Kobiet (VIEW) stwierdziła w weekend, że akcja ta jest wyrazem "paniki, a nie ochrony" i pogorszy i tak już trudną sytuację edukacyjną dziewcząt, zwłaszcza w regionie północnym o najwyższym wskaźniku analfabetyzmu wśród kobiet w Nigerii.