Żeby 160. SOAR i komandosi Delta Force mogli wykonać rajd na siedzibę Maduro bez poważniejszego oporu, w tle musiało dziać się dużo. W operacji brało udział 160 samolotów i śmigłowców. Na pewno były też drony, samoloty rozpoznawcze, walki elektronicznej i latające cysterny. I być może zdrada. Tak Amerykanie wyważyli drzwi do Wenezueli, pozbawiając ją możliwości obrony.
Abstrahując od oceny prawnej i moralnej, na poziomie militarnym uprowadzenie Nicolasa Maduro było majstersztykiem. Stało się możliwe w znacznej mierze dlatego, że w USA wyciągnięto wnioski z bardzo dotkliwej porażki 46 lat wcześniej. Wówczas amerykańskie wojsko i służby próbowały odbić zakładników z zajętej przez irańskich rewolucjonistów ambasady w Teheranie. Rajd śmigłowców w głąb Iranu skończył się jednak katastrofą, która mocno dotknęła Amerykanów. Aby uniknąć powtórki, sporo zainwestowali. Rajd na Caracas pokazuje, że się opłaciło.