Żołnierze ponownie musieli ruszyć na pomoc służbom kryzysowym, a także policji i Straży Granicznej. W ocenie części specjalistów to dowód na niewydolność państwa. Większość zadań, do jakich dziś wykorzystywane jest wojsko, powinny realizować służby cywilne. A tymczasem Obrona Cywilna jest dopiero w budowie.
Podczas środowej narady kryzysowej, wywołanej zagrożeniem powodziowym, gen. Marek Sokołowski, dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, przyznał, że na terenie 10 zagrożonych województw w gotowości jest już 3,5 tys. żołnierzy. Dodatkowe 3 tys. w razie konieczności ma się pojawić w ciągu 6 godzin. Gotowość do stawiennictwa ogłoszono też w Wojskach Obrony Terytorialnej na terenie 10 województw. Zaledwie kilka dni wcześniej decyzją wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza na granice z Niemcami i Litwą wysłano 5 tys. wojskowych. Ich zadaniem ma być pomaganie służbom w opanowaniu kryzysu migracyjnego. Tym samym dołączyli oni do ok. 6 tys. żołnierzy, którzy od trzech lat pilnują granicy z Białorusią.