Czy klienci Zondacrypto mają szanse na uzyskanie odszkodowań od państwa (estońskiego lub polskiego), co powinni zrobić w tym momencie, na co uważać i co umyka opinii publicznej podczas toczącej się dyskusji o regulacjach rynku kryptoaktywów w Polsce. W rozmowie z Bankier.pl mówił o tym adwokat Jan Ziomek, ekspert w obszarze fintech.
Michał Misiura, Bankier.pl: Czy Pana zdaniem klienci Zondacrypto mają szanse, by dochodzić roszczeń od Estonii lub Polski? Np. w związku z zaniedbaniem nadzoru ze strony estońskiego FIU lub brakiem polskiej ustawy o rynku kryptoaktywów?
Adwokat Jan Ziomek: Zacznijmy od rzeczy, której nie można pominąć: Zondacrypto to spółka estońska, zarejestrowana tam jako VASP (oraz posiadała wpis w Polskim rejestrze dostawców kryptoaktywów oraz jako oddział w Krajowym Rejestrze Sądowym). I to nie są technikalia dla prawników - to rdzeń całego problemu. Polska w tym Komisja Nadzoru Finansowego czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów miały bardzo ograniczone instrumenty do sprawowania nadzoru. Kto twierdzi inaczej, mija się z prawdą.