Niemieckie dzienniki analizują skutki ataku Izraela i USA na Iran. Pytają, czy Donald Trump ma jakikolwiek plan?
„Po raz kolejny Stany Zjednoczone i Izrael wzięły na siebie to, co Friedrich Merz po dwunastodniowej wojnie w ubiegłym roku trafnie określił mianem ’brudnej roboty’ – stwierdza „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. I ponownie rząd federalny powstrzymuje się od oceny, jak bardzo jest ona brudna. Jak pisze dziennik: „Oznaczałoby to bowiem krytykę Donalda Trumpa – a tego większość Europejczyków chce uniknąć, podobnie jak wcześniej w przypadku Wenezueli”. Po raz kolejny są jedynie bezsilnymi obserwatorami, którzy w wielu kwestiach są uzależnieni od przychylności Trumpa i doskonale wiedzą, że amerykański prezydent, gdy tylko ma na to ochotę, potrafi łączyć wszystko ze wszystkim: cła, Ukrainę, gwarancje wsparcia dla sojuszników. „Obojętnie kto – przyjaciel czy wróg narazi mu się w jakiejś kwestii, musi liczyć się z odwetem w innej” – czytamy.
W podobnym tonie kommentuje dziennik gospodarczy „Handelsblatt” z Dusseldorfu: „Być może największym problemem tego spektakularnego wojskowego zamachu jest to, że Trump nie ma planu na „dzień po”. Ani irańskiej dyktatury nie da się po prostu zniszczyć bombardowaniami, ani nowego porządku pokojowego nie da się wymusić siłą. Zmiana reżimu najprawdopodobniej i tak wymagałaby udziału amerykańskich wojsk lądowych. Seria negatywnych doświadczeń z podobnych przygód w polityce zagranicznej sięga od Wietnamu, przez Irak, po Afganistan. Istnieją uzasadnione wątpliwości, czy Trump jest gotów podjąć takie ryzyko, i to wyłącznie ze względu na swój ruch MAGA, który jest nastawiony na ścisły izolacjonizm”.