Polska armia nie ma własnego systemu opieki psychiatrycznej ani badań kondycji psychicznej żołnierzy. Jak powiedział PAP dr Radosław Tworus, konsultant krajowy ds. obronności w dziedzinie psychiatrii, żołnierz to nie maszyna - brak wsparcia sprawia, że wielu się wypala lub odreagowuje destrukcyjnie.
PAP: Wojsko w Polsce ma dostęp do odpowiedniej opieki psychologicznej i psychiatrycznej?
Dr Radosław Tworus: W Polsce nie ma specjalnych, dedykowanych struktur psychiatrycznych czy psychologicznych wyłącznie dla wojska. Żołnierze korzystają z systemu ubezpieczenia powszechnego, tak jak wszyscy obywatele. Co prawda, w wojsku pracuje około 600 psychologów, to duża liczba, ale w chwili obecnej z różnych przyczyn nie jest w stanie zabezpieczyć w wystarczający sposób potrzeb całej armii. Brakuje szczegółowych badań, które określiłyby, jak wygląda kondycja psychiczna polskich żołnierzy oraz zasoby, jakimi dysponuje pion psychologiczny.
W Polsce ciągle dominuje przekonanie, że żołnierz ma być „twardy”, nie okazywać emocji, nie prosić o pomoc. To mit, który niszczy od środka. Armia to nie fabryka bezdusznych maszyn, tylko ludzie, którzy przeżywają strach, stratę, frustrację czy przeciążenie. Brak systemowych badań psychicznych i realnej opieki nad stanem psychicznym żołnierzy sprawia, że wielu z nich po prostu się wypala – albo odreagowuje w sposób destrukcyjny.