- Na tym etapie trajektoria jest jednoznaczna, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Ukraińcy słabną i nie mają możliwości stabilizacji linii frontu - mówi Gazeta.pl Konrad Muzyka. Analityk od początku wojny jeździ na front i rozmawia z ukraińskimi żołnierzami. Ich główny problem to nie broń i amunicja, lecz ludzie.
Kiedy wróciłeś z Ukrainy?
Na początku listopada. Byliśmy niecałe dwa tygodnie na przełomie miesięcy. Razem z kilkoma zachodnimi analitykami jeździmy na Ukrainę dość regularnie, od jesieni 2022 roku mniej więcej raz na kwartał. Zazwyczaj każdy taki wyjazd to 10 - 12 dni. Kilka pierwszych w Kijowie, a potem jedziemy w rejony przyfrontowe. Kiedyś docieraliśmy na około siedem - dziesięć kilometrów od niego, teraz taka odległość nie jest już bezpieczna. Gdziekolwiek w Ukrainie, a zwłaszcza w pobliżu frontu, nie jest bezpiecznie. Jednak różnica jest taka, że teraz nawet w odległości 10 czy 15 kilometrów od niego, często można spotkać rosyjskie drony.