— Wie pani, jedno nam się udało. To cyberwojska — mówi w rozmowie z Edytą Żemłą oficer wojsk lądowych. — Andrzejczak zaczął tę rewolucję. Dał zadanie gen. Molendzie, szefowi cyberwojsk, i nagle okazało się, że tajny system łączności można rozwinąć praktycznie wszędzie. W dodatku jest on odpowiednio zabezpieczony — tłumaczy inny oficer ze struktur NATO. Cyberwojska to przykład, że polska armia może iść z duchem czasu i rywalizować z najlepszymi. Wojskowi ujawniają kulisy rewolucyjnej zmiany w wojsku.
Premiera książki pt. "Wojsko z tektury" odbyła się 10 września. Poniżej prezentujemy jej fragment
Polak zaangażowany w produkcję dronów: Wielka Brytania wie, że w razie wojny samo wojsko sobie nie poradzi. Dlatego mocno zaczyna się tam rozkręcać współpraca armii z sektorem cywilnym. Mój kolega Anglik, który jest specjalistą od transakcji związanych z uzbrojeniem, został wciągnięty do armii w stopniu pułkownika i pracuje na pół etatu w wojsku i na pół etatu w korporacji. To jest mądre, bo ułatwia elastyczne podejście do tematu i szybkie podejmowanie decyzji. U nas instytucje państwa, w tym armia, są absolutnie nieprzystosowane do współpracy z sektorem prywatnym.