Rosjanie coraz głębiej szukają rezerw osobowych. Komisje poborowe odwiedzają już nie tylko więzienia, zaglądają także do szpitali psychiatrycznych. Kreml robi wszystko, aby nie musieć ogłaszać powszechnej mobilizacji.
Rosjanie regularnie tracą ponad 30 tys. żołnierzy miesięcznie. Mniej więcej tyle samo udaje się im zrekrutować nowych osób. Na początku lutego tego roku przewodniczący Komitetu Obrony Dumy Państwowej, Andriej Kartapołow, podczas posiedzenia Komitetu stwierdził, że Rosja nie musi przeprowadzać kolejnego częściowego przymusowego poboru rezerwistów, ponieważ obecnie ma "przewagę" na polu bitwy i wygrywa. Taka skala poboru jest więc całkowicie wystarczająca.
Członek Komitetu, Wiktor Sobolew dodał, że od początku "specjalnej operacji wojskowej" 740 tys. osób podpisało kontrakty z Siłami Zbrojnymi i stwierdził, że mobilizacja "tylko pogorszy sytuację". Jednak wbrew zaklinaniu rzeczywistości przez polityków i kremlowskie media, rosyjskie wojsko od niemal roku ma problemy z rekrutacją wystarczającej liczby nowych żołnierzy.