Wrócił z Afganistanu z uszkodzonym słuchem. Sąd uznał: brak protokołu, brak wypadku. Historia żołnierza pokazuje, jak system nie widzi ran, których nie da się sfotografować.
Żołnierz wrócił z Afganistanu z czymś, czego nie widać na zdjęciach: postępującym niedosłuchem i uporczywymi szumami usznymi. Przez miesiące służył w hałasie śmigłowców, eksplozji i działań bojowych. Po latach chciał jednego — uznania, że uraz powstał podczas służby. Usłyszał jednak: nie było protokołu, nie było zgłoszenia, nie ma sprawy.
Wyrok VIII Ua 81/23 Sądu Okręgowego w Łodzi pokazuje coś więcej niż indywidualny dramat. Pokazuje państwo, które wciąż lepiej rozumie formularz niż realia wojny — szczególnie wtedy, gdy rana nie krwawi i nie zostawia śladu na papierze.
To tło sprawy, która zasługuje na uwagę – bo nie każde uszkodzenie ma świadków, a nie każda wojna zostawia protokół powypadkowy.
czytaj więcej >>> https://arturkolski.substack.com/p/sad-nie-syszy-wojennych-ran-historia