Sekretarz generalny NATO zdołał zażegnać kryzys w sprawie Grenlandii, jednak w Europie coraz częściej pada pytanie: jakim kosztem? Mark Rutte dokłada wszelkich starań, aby utrzymać jak najlepsze stosunki z Amerykanami, ale jego strategia coraz wyraźniej dzieli sojuszników i wywołuje gniew w europejskich stolicach. — Czy jest pan ambasadorem Stanów Zjednoczonych przy NATO, czy sekretarzem generalnym reprezentującym wszystkich członków sojuszu? — pytał w Parlamencie Europejskim hiszpański eurodeputowany Nacho Sanchez Amor. Frustracji nie kryją również inni dyplomaci, z którymi rozmawiał serwis POLITICO.
Mark Rutte ma jedną nadrzędną misję jako sekretarz generalny NATO: powstrzymać Donalda Trumpa przed zniszczeniem sojuszu.
To zadanie sprawia, że były premier Holandii znajduje się obecnie na kursie kolizyjnym z europejskimi stolicami, z którymi kiedyś współpracował, a samo NATO zostało osłabione, nawet po tym, jak udało mu się przekonać Trumpa do wycofania groźby aneksji Grenlandii.