Takie przypadki już się dzisiaj nie zdarzają. A jednak, przez wiele dziesięcioleci korespondencja dwóch gigantów nauki: Marii Skłodowskiej-Curie i Alberta Einsteina pozostawała nieznana – z wyjątkiem jednej osoby.
- Ja te listy znałem i byłem przekonany, że wszyscy o nich wiedzą – przyznał niedawno w Berlinie prof. Hanoch Gutfreund, dyrektor Archiwum Einsteina na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Urodzony w 1935 roku w Krakowie uczony opiekuje się liczącą 85 tysięcy dokumentów spuścizną Einsteina. Wśród nich są listy pisane do Marii Skłodowskiej-Curie.
Obu naukowców przez ponad dwie dekady łączyła relacja, która z perspektywy ówczesnych czasów pod wieloma względami nie była standardową znajomością. W chwili zainicjowania korespondencji w 1911 roku Einstein miał 32 lata i choć był już znanym fizykiem, to światowej sławy ikoną nauki stał się dopiero kilka lat później, gdy opublikował ogólną teorię względności. Skłodowska-Curie, nie dość, że o 12 lat starsza, właśnie otrzymała drugiego Nobla.