Trzy śmigłowce Mi-171S wraz z kontyngentem do 150 żołnierzy przyleciały do Polski, aby wzmocnić ochronę wschodniej granicy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Decyzja o ich wysłaniu zapadła w Pradze po incydencie z rosyjskimi dronami, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną.
Czesi pomogą nam walczyć z dronami
Maszyny z czeskiej jednostki operacji specjalnych mają zwalczać drony i rozpoczną działania w najbliższych godzinach. Zgodnie z decyzją czeskiego parlamentu kontyngent pozostanie w Polsce do trzech miesięcy. Wsparcie udzielane jest w ramach mandatu przyjętego w 2024 r., który pozwala czeskiej armii na wzmacnianie wschodniej flanki NATO w latach 2025-2026. Szef sztabu czeskiej armii, gen. Karel Rehka, przypomniał, że czescy piloci uczestniczyli już wcześniej w operacjach na terytorium Polski, m.in. podczas ubiegłorocznej powodzi. Ministerka obrony Jana Czernochova podkreśliła, że decyzja o wysłaniu śmigłowców została podjęta jeszcze przed ogłoszeniem misji NATO "Wschodnia Straż".