— Denerwuję się, że w mojej ojczyźnie są tacy ludzie, jak Bąkiewicz czy Braun. Myślę, że oni czekają, aż takich ludzi, jak ja i inni powstańcy już nie będzie. Czekają, aż my wszyscy umrzemy. Boję się, że będą chcieli zagarnąć Powstanie Warszawskie, celebrować jego rocznicę jako święto nacjonalistyczne — mówi Stefan Meissner, powstaniec warszawski, który 14 stycznia 2026 r. skończył 100 lat. W rozmowie z Magdaleną Rigamonti mówi, że nie przypuszczał, że tylu ludzi w Polsce będzie popierać nacjonalistów.
Magdalena Rigamonti: 14 stycznia skończył pan 100 lat.
Stefan Meissner: I zaczynam 101. rok życia. Mam nadzieję, że latem, kiedy przyjadę do Polski na rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego pójdzie pani ze mną do hotelu Europejskiego tańczyć walca.
Pójdę. Jesteśmy umówieni.
Będzie mnie pani musiała trochę podtrzymywać, ale damy radę.
Jak się ma 100 lat, to co się ma w głowie?